całe mnóstwo © heejwaajoo

.

.

.

.

1

.

.

.

jak można coś takiego pisać

no jak można

jakby ktoś ni stąd ni zowąd

patrzałki przyniósł

.

.

.

.

2

.

.

.

ludzie wylewają pomyje przez okna

więc idzie się idzie się

woła

.

.

.

.

3

.

.

.

sto wód

a sen o jednej

mgnienie

.

.

.

.

4

.

.

.

to jest zwierciadło

acz niedoskonałe

w nim

rzetelnie się przejrzyj

.

.

.

.

5

.

.

.

przez pewien czas szedł za młodym

piaszczystą rudą ścieżą pod górę

coś tam ze sobą rozmawiali

i kiedy już odbijał w prawo

a światłość wiekuista

niechaj im świeci

odpowiedział

.

.

.

.

6

.

.

.

coś się zwinęło

ale nie w pięść

po czym wyciągnęłło się

i dało prześwietlić

.

nie do zajeżdżenia

jest to co się

poczęło

jeżeli da

sobie

odpocząć

.

.

.

.

7

.

.

.

tu słowo

czujne jest i uważne

węszy

kluczy

a tam

poza wszelkimi granicami

już połączone . . .

.

.

.

.

8

.

.

.

to jest drzewo

przypomnij sobie

.

to jest drzewo

wywołaj obraz

.

pójdź tam

pójdź tam wreszcie

nawet gdybyś nie doszedł

.

.

.

.

9

.

.

.

Boże

jak to możliwe

że nie jestem żadnym z moich znajomych

a sobą tylko

jak to możliwe

.

żadnym z nich

żywych czy umarłych

.

.

.

.

10

.

.

.

na miasto

można spojrzeć tylko z lasu

jego oczy

patrzą na mnie

stojącego przy stacji benzynowej

.

.

.

.

11

.

.

.

mistyce jasnej

stałe i wyraźne

tak

.

mistyfikacji

w każdym razie

nie

.

fałsz da się

wyczuć

najłatwiej w sobie

u korzenia

.

.

.

.

12

.

.

.

ostre słońce i przymrozek

wyspa na wskroś przerzeźbiona nurtem

bieg boso lekko

piasek żwir

błoto pod cienką błonką lodu

błoto pomiędzy palcami stóp

piaskowe skarpy w górę w dół

i prześwietlona mroźna woda

drzewa gałązki suche liście trawy

piaskowe łachy piaskowy klin

szeroka rzeka ze wszystkich stron

.

bieg wzdłuż brzegu

bieg wokoło wyspy

i wnętrza

przeglądane pobieżnie

.

.

.

.

13

.

.

.

w lecznicy długi warkocz

na plecach staruszki

żywotny jak zwierzę

.

za oknami śniegiem wieje

i sosny kołysze

i brzoza i topola

.

tu ciepło i lęk

pewien chwiejny poziom

i pion

.

za oknami

w załomach ścian

wirują tumany śniegu

.

.

.

.

14

.

.

.

szklana chałupa aj jajaja

ludzie tu pracują

no zwyczajnie bajka

choć nie moja

.

są tu wewnątrz tarasy

schody kamienne stalowe poręcze

szklana winda

jest widno

przestrzeń w środku

biały żwirek i rosnąca zieleń

.

widocznie pchają się ci ludzie

w jakimś kierunku

ciekawe

co z tego wyniknie

.

.

.

.

15

.

.

.

jakże ten świat się uprościł

nie mówię o widzialnym

odkąd przeszedłeś i jesteś

.

a przecież zawsze byłeś

.

nic nie rozumiem

.

.

.

.

16

.

.

.

zwój się rozwija

to samowite

póki co

odczytałem szesnasty zapis

.

leży śnieg

zostawiłem kolejne ślady

.

.

.

.

17

.

.

.

jest całe mnóstwo

niezgody na cokolwiek

jest kopanie ścian

jest wrzask

jest płacz

.

.

.

.

18

.

.

.

tak to działa

duch czasu

duch krainy

duch narodu

.

i co

i to wszystko

.

gdzie jesteś

.

.

.

.

19

.

.

.

jasna rana w chmurach

szybko się zabliźniła

jest odwilż dzisiaj

i wiatr gna chmury

.

.

.

.

20

.

.

.

dlaczego wszystko wszystko

pod słońcem żre

dlaczego wszystko wszystko

żre pod księżycem

.

dziecięce pytanie

bo niby wiadomo

a zgody na to nie ma

jest żal i wstyd

tęsknota za wyzwoleniem

.

.

.

.

21

.

.

.

powiedział druh mój

że druh mój powiedział

że tylko poprzez innych ludzi

stajemy się naprawdę ludźmi

.

dobrze

ale tylko

patrząc poprzez oczy

za wierszami czytając

wziąć i dać można

temu wiarę

.

tylko taką wąską ścieżką idąc

poza oczami

.

.

.

.

22

.

.

.

dlaczego mamtambóle

i co to jest

mamtamból

.

i to ludź i to ludź

jestem drugi dla ciebie

jesteś drugi dla mnie

jest nas

dwa trzy albo cztery

.

jest w nas

pierwszy

.

.

.

.

23

.

.

.

światło

ma dziwną właściwość

potrafi

przez dowolnie małą szczelinę

się przecisnąć

i wejść do pomieszczenia

dowolnie się rozprzestrzenić

i objąć siedzącego tam człowieka

go ogarnąć

.

wrócić w świat tą samą drogą

łagodnie się rozpromienić

.

.

.

.

24

.

.

.

pod wieczór

niespodzianie

wyszło słońce

.

barwne niebo

zobaczyłem dzisiaj

pocięte

spalinami z samolotów

.

nic to

może i nic

ale odstręcza

.

.

.

.

25

.

.

.

nie polegaj na sobie

polegaj na tchnieniu

.

i uciesz się człowiekiem

który płoszy gołębie

siadające na drutach

nad jego samochodem

.

słowo jest jak nagi pływak

.

.

.

.

26

.

.

.

wszystko jest tylko

kolejnym przybliżeniem

kolejnym zwierciadłem

.

to z tęsknoty

–  –  –  –

.

.

.

.

27

.

.

.

chleba naszego powszedniego

daj nam dzisiaj

.

a widzieliście kiedyś

grabie które grabią od siebie

.

same pytania

od zawsze do zawsze

.

czy tak zawsze było

i czy zawsze tak będzie

.

jak być już dzisiaj

poza tym okręgiem

.

wyjście jest jedno

sam środek

.

ścisła oś

pojemna nieskończenie

.

.

.

.

28

.

.

.

wygląda na to

że całe mnóstwo się kończy

a może nie

.

płyną rzeki

nurty lśnią

żyjemy w dorzeczu

rzeki nas określają

czy rzeczy

.

mówimy w narzeczach

rzekłem

coś się zaczyna

.

.

.

.

29

.

.

.

przepłynęła skosem po stole

wygięta linia cienia

.

zwisająca ze stropu

pod żarówką

faluje okurzona

pajęcza nitka

.

może bezwiednie

poruszyłem powietrze

.

.

.

.

30

.

.

.

rano przypadkowo przeczytana

mała powiastka

w przypadkowo wziętej do ręki

przypadkowej książce

przygotowała mnie

do niespodziewanej

rozmowy wieczorem

.

zauważyć

nie nadużyć

podziękować

.

.

.

.

31

.

.

.

przełóżmy to na gołe słowa

oddal zasłyszane nazwy

.

stworzeniu się wydaje

cały czas się wydaje

że było inaczej

i że będzie inaczej

.

stworzeniu się wydaje

ponad to

że bez jego udziału

inaczej nie będzie

.

stworzenie ma dziwnie

jest dziwne

dobrze mu się wydaje

.

.

.

.

 

 


%d blogerów lubi to: